Home Blog Umarli nie odchodzą

Blogi na Nasza-Wiara

Użytkowników naszych Blogi .

paź 29
2017

Umarli nie odchodzą

Dodany przez Magdalena Tarasiewicz   -   [Cały blog]

Magdalena Tarasiewicz

Umarli nie odchodzą

 

Umarli nie odchodzą na zawsze

egzystują w naszej pamięci

jak kształt

barwa

zapach

smak

pierwszych uniesień

porażek

sukcesów

ukrywani delikatną  zasłoną teraźniejszości

 

wracają niespodzianie

wywołani fotografią

magią muzyki

zapachem kwiatu

zapamiętanym gestem

by zmów odpłynąć na pewien czas

za horyzont czasu

 

***

Umarli nie odchodzą na zawsze

zaklęci w fotografiach

powracają

przywołani naszą tęsknotą

 

Patrzą na nas przez ramę fotografii

bogatsi o doświadczenie dalekiej podróży

za bramę cierpienia

 

Ich oczy zdają się mówić

tęsknimy

czekamy po drugiej stronie

nie zawiedź zwątpieniem

 

Czasami stęsknieni  odwiedzają

by pochylić się nad tobą

i musnąć ustami

które zakosztowały wieczności

znajomy  zapach twoich włosów

płatki kwiatów złożonych na grobie

nikły płomyk znicza

 

A ty mówisz nieświadomy świętych obcowania

znów przyśnił mi się ....

był  taki uśmiechnięty ...

miała ten  niebieski sweter ...

wiatr gasi świece ...

 

A oni niewidzialni

uśmiechają się wtedy wyrozumiale

jak dorośli

gdy  patrzą na pomyłki dzieci

 

***

 

Kocham ciszę

Mogę w niej usłyszeć własne myśli

Wołanie tęsknoty

Rytm serca

Twój uśmiech

Ale nie tę  

która pozostaje po ustaniu kroków i słów

umilkłych na zawsze

 

Epitafium I

 

Życie to skomplikowane równanie z wieloma niewiadomymi

Które trzeba rozwiązać samodzielnie

Nowych danych dostarczają

Dni odliczane – jak oczka w serwetce

Układające się w precyzyjne i skomplikowane wzory

Łańcuszek za łańcuszkiem

Rząd za rzędem – zawsze połączonym i wynikającym z siebie

I nigdy nie zawieszonym w próżni

Uśmiechy jak delikatne anioły

Jak koronkowy motyl

Przysiadły na moment na szybie

 

I tylko pustka po Tobie

Jak prosta biegnąca w nieskończoność

 

 

Epitafium II

 

Jak mam zapełnić pustkę po Tobie?

 

Nasz mały świat

pojedynczego ja

jak barwny kobierzec

wyszywany w esy – floresy dni miesięcy lat

Tkamy go wspólnie całe życie

najpierw z rodzicami i rodzeństwem

potem z tymi których wybieramy

żoną mężem przyjaciółmi

z biegiem lat dołączają dzieci

i wnuki – dary nieoczekiwane a jakże kochane

 

I rośnie nasz kobierzec życia

by pewnego dnia

Ktoś zauważył  że gotowy

więc pora go przedstawić do oceny Mistrzowi

jak pracę dyplomową

niepowtarzalną

bez możliwości poprawek

 

W  moim kobiercu życia

zabrakło teraz Twojej barwy

 

Jakże zapełnić pustkę po Tobie

Przyjacielu?

Ludzie umierają w biegu

Rzadko się zatrzymują

Uparcie biegnąc do mety

 

Nie widzą więc fiołka

Wiosny co przysiadła na jabłoni

Są głusi na skowronka i słowiki

Nie widzą stokrotki

Przelotnie zerkają na różę

Biorąc ją w rękę

(bo imieniny lub urodziny

więc wypada lub trzeba)

Pobieżnie przeglądają migające obrazki seriali

Nie szukają sensu życia

bo szkoda  czasu i za to nie płacą

 

A czasami trzeba wyczuć woń fiołków

zauważyć urodę stokrotek

przeczytać tabliczkę „szanuj zieleń”

by nie umrzeć w biegu

bezmyślnie i bezsensownie

Powędrowałeś w błękitną dal

W niebieskiej koszuli

Granatowych spodniach

Odświętny

Na zaręczyny z wiecznością

 

Przysiadłeś jak ptak niebieski

W niebieskich piżamach

Na szpitalnym łóżku

Które stało się progiem

Bramy do nowego życia

 

Nie umilkły zegary

Kiedy wkroczyłeś w nieznane

Nie stanął czas

 

Jak co dzień zachodziło słońce

Obłoki grały swą rolę

Na scenie wielobarwnego nieba

Jak zawsze ptaki wracały do gniazd przed nocą

Kołysały się trawy na wietrze

 

Tyko w nas zamarły serca

Przerażone tym co się stało

Że jutro będzie inne niż dziś

Uboższe

Sieroce

Niepełne

Okradzione z Ciebie

I na zawsze Twoje miejsce w naszym życiu

Pozostanie puste

 

Tren I

 

Tylko Bóg

policzyć zdoła łzy

co wsiąkają w noc

jak w poduszkę

 

Tylko Bóg

zrozumieć może tęsknotę

za dzieckiem

o którym cicho szepce

kamienna tablica

 

Tylko Bóg

zrozumie radość spotkania

po drugiej stronie życia

kiedy rozpoznam je

po melodii jego serca

 

***

 

Umarli pozostają młodzi

Nawet ci co mieli srebrne włosy

Uśmiechają się z fotografii tajemniczo

Bo znają Nieśmiertelność

Niekiedy patrzą pobłażliwie

Gdy mówimy byli

Bo oni są i będą

Widzą podarowane kwiaty

Psocą zdmuchując żartobliwie znicze

Głaszczą opadającym liściem

Lub tajemniczo zastukają

Byśmy pamiętali

Że są z nami