|
lut 22
2012
|
Tyniec to miejsce gdzie dotyka się świętości, to miejsce pełne łaski, bo jak inaczej nazwać to co przeżyłam? Modlitwa pełna pokory, oddania się P.Bogu bez reszty. dotyk Jego miłości. Ale i te może wydawać się bardziej prozaiczne, ale jakże ważne, rozmowy z moim ulubionym ojcem Janem Pawłem , oraz z o. Leonem. One takie nie były. Każda rozmowa, każde spotkanie z innym człowiekiem, dzielenie się tym co daje mi Pan, mówienie o tym sprawia, że człowiek na nowo się odradza. Te rozmowy były niesamowite. Wszystkim spotkanym tam ludziom za nie dziękuję, szczerze z serca. Szczególnie chyba powinnam to zrobić wobec o.Leona za poświęcony mi czas. cóż o. JP miał również duży udział w zaklejaniu i gojeniu moich ran. Nie sposób tu nie wspomnieć o. Bernarda- opata, którego wirtuozeria jak i sposób usłyszenia oraz spojrzenia na dzieło Chopina, było wspaniała lekcją i prawdziwą ucztą dla ucha.Tyniec ma jeszcze jedno wyjątkowe znaczenie. Być, chodzić tym samym korytarzem, co Jan Paweł II, klęczeć w kościele przed Najświętszym Sakramentem, w którym był i On, patrzeć na to co widział z okna swego pokoju...
Fizycznie jestem tu, ale sercem jeszcze tam. Przeżyłam niesamowite 3 dni. Znów Ktoś zadeklarował wstąpienie do zakonu, znów miałam z nim okazję porozmawiać, ciekawe jakie będą losy człowieka podejmującego taki krok. Moje oddanie, duchowość, to co się po raz kolejny narodziło w środku jest niewyobrażalne, ale za każdym razem inne. Po raz kolejny wypłakane zostało to co miało pozostać, a wstąpiła radość, nadzieja, niewymowna ufność. "Zeszło" ze mnie wszystko co mnie męczyło, jest miłość, spokój. To tak jakbym naprawdę dotykała nieba. I niech pozostanie. Gdy klęczałam o 4 nad ranem wpatrując się w Biały Opłatek ukryty w monstrancji zrozumiałam, że dostępuję jakiejś niesamowitej łaski, że mogę tam być i modlić się w takim miejscu, czekając na Wielki Post, mogąc się do niego przygotować. Wciąż mam wrażenie, że czekam na coś, nie wiem może się mylę, może to tylko gdybanie. Myślę iż czymś będzie negatywna odpowiedź. Panie przyjmę ją z pokorą, bo jesteś w moim sercu mocno i głęboko. Nie pozwolę byś odszedł(!) Pozostanie mi komunia duchowa, coś czego wielu nie pojmuje, a ja ją mam. Doświadczyć tego wszystkiego mogłam bo myślę, że Pan chce mnie przygotować. Nie da więcej bólu niżbym mogła znieść. Nie da więcej krzyża niżbym mogła go nie unieść.Panie nie zasłużyłam na tyle dobra a jednak dostąpiłam łaski być tak bardzo blisko Ciebie, wtulenia się w Twoje ręce. Nie wiem jak mam za to dziękować. Nie potrafię inaczej jak tylko ufać i wielbić . Bądź uwielbiony Panie mój...


