Home Blog Chata (2)

Blogi na Nasza-Wiara

Użytkowników naszych Blogi .

kwi 18
2017

Chata (2)

Dodany przez Magdalena Tarasiewicz   -   [Cały blog]

Magdalena Tarasiewicz

cd

- Masz rację. Ma zdecydowanie większą szklaną bańkę na naftę.

- Nie wyobrażam sobie życia bez elektryczności, a ci ludzie musieli w takich warunkach żyć i radzić sobie. Stół dlatego nie stoi tu na środku kuchni, tylko pod oknem, przysunięty do parapetu. Dzięki temu można było przy stole czytać, szyć i robić różne rzeczy podczas dnia do samego wieczora bez korzystania ze sztucznego oświetlenia– stwierdziła Marta.

Kobiety podeszły do stołu. Był pokryty ceratą. Nie nosiła żadnych śladów zniszczeń – pewnie ktoś nią przykrył stół tuż przed opuszczeniem domu. Blat pokrywała gruba warstwa kurzu i kawałki tynku, który odpadł z sufitu. Na parapecie były dwie doniczki z plastikowymi kwiatami, naśladującymi kwitnące pelargonie. Między nimi stał ładnie wykonany wazon szklany, imitujący kryształ, a przed nim na stole zegar – budzik w białej obudowie, najprawdopodobniej radziecki. Wskazywał godzinę dwunastą dwadzieścia. Na parapecie znajdowały się szklane pojemniki na przyprawy - solniczka i pieprzniczka. Trudno było to jednoznacznie określić w którym była sól, a w którym pieprz z powodu grubej warstwy kurzu pokrywającej szkło. Na stole, przed zegarem leżały dwie pary okularów w dość archaicznych oprawach i stało zakurzone lusterko. Po lewej stronie ktoś pozostawił na skraju stołu niski garnuszek z uszkiem. Gdyby nie kurz i warstwa fragmentów opadłego tynku z sufitu, kuchnia sprawiała wrażenie posprzątanej. Po przeciwstawnej stronie stołu stały dwa krzesła, starannie ustawione. W rogu kuchni, przeznaczonym na miejsce do codziennej toalety był stojak na miskę. Przy nim wisiała na ścianie metalowa półeczka na mydło w kostce i z kolorowego płótna z wyszywanymi kwiatami „ kieszeń” na dwa grzebienie. Obok wisiało duże lustro oraz wieszak na ręczniki zasłonięty wyszywaną w kolorowe kwiaty makatką. Pod nią stała niska, bardzo stara prosta ława nakryta narzutą, a na niej garnek aluminiowy oraz dwie miednice emaliowane ustawione symetrycznie po obu jego stronach – jedna biała, druga zielona i mały półlitrowy emaliowany garnuszek.

- Pewnie w tym garnku grzali na piecu wodę do mycia – w białej misce myli górę ciała, a w tej ciemnej – nogi – snuła domysły Marta.

- Chyba tak. Popatrz, jaki tu ład. Wszystko na swoim miejscu. Ciekawa jestem, od jak dawna jest to opuszczony dom – stwierdziła Ewa.

- Łatwo się domyśleć – na ścianie wisi kalendarz. Na pewno wskazuje ostatni rok pobytu mieszkańców.

- 2008! Tylko to 12 miesięcy, więc nie wiadomo, czy opuścili dom na początku, czy na końcu roku.

- Pewnie się tego nie dowiemy – powiedziała Marta.

- Nie bądź tego taka pewna. Nie widziałyśmy jeszcze całego domu.

- I pewnie nie zobaczymy, bo część jest zawalona. Tam pod chmurką jest jeden pokój.

- Może nawet z najciekawszym wyposażeniem.

- Kto wie? To mogła być jednak komora lub druga kuchnia z piecem chlebowym. W niepodpiwniczonych domach często zapasy przechowywano w komorach.

- To jest możliwe, bo nie widzę tu szafek na słoiki, jedynie niewielki kredens, pewnie  z garnkami i zastawą stołową.

- Masz rację. Zobacz, tu na ścianie wiszą patelnie, sitko, tłuczek do ziemniaków, tarki i trzepaczka do piany.

- Wydaje mi się, że tu mieszkała kobieta, bo kuchnia jest wyposażona w wiele przedmiotów potrzebnych do przyrządzania posiłków i pieczenia ciasta.

- To jest prawdopodobne. Mężczyzna nie gotuje potraw skomplikowanych, chyba że jest kucharzem, ale wątpię, by taki specjalista siedziałby na takim odludziu.

Kobiety coraz bardziej intrygowała porzucona chata, dlatego z wielką uwagą przyglądały się wszystkim przedmiotom.

- Marta, tu jest pudełko z dekoratorem do tortów. Wygląda na to, że nie było otwierane. Pewnie nowe i właściciel nie zdążył go użyć.

- Nie wykluczone, że to miał być dla kogoś prezent?

- Możliwe, choć mogło być i tak, że ten ktoś dostał go w prezencie.

- Ciekawa jestem, co jest w następnej izbie, bo ta niewątpliwie była kuchnią.

Kobiety uchyliły drzwi i weszły do pomieszczenia, równie obszernego jak kuchnia.

- To pewnie pokój. Spójrz, Ewa! Jednak tu była instalacja elektryczna, skoro jest telewizor.

Rzeczywiście, w kącie pokoju na niewielkiej szafce stał stary telewizor, prawdopodobnie z lat osiemdziesiątych. Na odbiorniku widniały dwie ozdobne ceramiczne doniczki z wyschniętymi roślinami.

- Nie da się ich zidentyfikować, ale sądząc po rozmiarach i szczątkach kwiatostanów mogły to być pelargonie. Prawdopodobnie uschły, bo nie były podlewane. Gdyby zniszczył je mróz, szczątki wyglądałyby nieco inaczej – zauważyła Ewa.

- Pewnie tak. Kwiaty jak u mojej babci. To były jej ulubione kwiaty. Ktoś musiał opuścić ten dom nagle i niespodzianie,  skoro nie zatroszczył się o swoje pupilki – stwierdziła Marta.

- I pewnie w środku zimy, bo stół jest przygotowany na przyjęcie kolędy.

- Skąd wiesz?- spytała Marta.

- Zobacz, stoją dwie świeczki po dwóch stronach krzyża. To taki typowy zestaw na kolędę, a obok coś w rodzaju naczynia na wodę święconą. W moim domu zawsze był w takim przypadku biały obrus, a tu jest także, choć z niebieskim szlaczkiem. Co więcej, pewnie mieszkańcy oczekiwali na księdza, bo wszędzie jest porządek, chociaż tak mogli mieć na co dzień. Co tu można było robić w porze zimowej, oprócz robienia posiłków i sprzątania? Wizyta księdza z  kolędą była wielkim , ważnym wydarzeniem, na które czekało się cały rok.

- To prawda, u mnie w domu też tak było. Ksiądz był niezwykle ważna personą – potwierdziła Marta.

- Sądzę, że ten telewizor był zwyczajną durnostojką, bo nie widać, by była gdziekolwiek instalacja elektryczna. Bez prądu przecież nie działał. Przed domem nie ma też śladu, by stał jakiś słup z drutami.

- Nie byłabym tego taka pewna. Może go ktoś usunął po wyprowadzeniu się ostatniego lokatora.

- Masz rację, Marta. Myślę jednak, że lokator tej chałupinki nie doczekał się wizyty duszpasterskiej, bo gdyby doszło do niej, to byłby na stole obrazek, a tu go nie ma.

Obok stołu, który w tym pokoju stał na środku pomieszczenia, stały dwa krzesła.

Kobiety zajrzały do sąsiedniego pomieszczenia, pewnie służącego za sypialnię. Tu zachowała się dobrze podłoga, jakieś szmaciane chodniczki, szafy i łóżka oraz krzesła obok łóżek. Na ścianie widniał piękny czarno-biały obraz, reprodukcja znanego oblicza cierpiącego Jezusa.

- Przepiękny! Zobacz, jak misterna jest ta rama!

-Meble też nie wyglądają na takie zupełnie tanie, mają jakieś zdobienia.

- Tak, na łóżkach też są rzeźbione elementy. Na wsi kupowało się sprzęty raz na całe życie. One musiały służyć im przez całe życie i nikt nie zmieniał ich z powodu zmiany mody.

Marta podeszła do szafy. Otwarła drzwi, a potem wyjęła szufladę.

- Podobają mi się te stare meble. Jest w nich dusza, bo robione są ręcznie.  Stolarz starał się je zrobić jak najlepiej i spójrz, mają co najmniej sto lat, a sprawują się bez zarzutu.

W moim domu były podobne, dziewiętnastowieczne. Miały taki niepowtarzalny zapach. W jednej szafie, a właściwie oszklonej witrynie na zastawę stołową była skrytka na samej górze, taka niezauważalna półeczka nad drzwiczkami. Dość spora. Można tam było schować coś wartościowego lub banknoty. Jestem pewna, że i te meble mają swoje tajemnice.

- Pewnie tak. Kiedyś na targu ktoś chciał sprzedać niewielką szafkę na biżuterię. Ileż było w niej skrytek, szufladek i półeczek! A oprócz nich liczne niewielkie sprytnie zakamuflowane schowki. Nie sposób było je dostrzec. Przy tym była pięknie zrobiona. Arcydzieło! Chciałam ją kupić, ale nie miałam z sobą pieniędzy, choć sprzedawca nie chciał za nią wiele. Poszłam więc do domu po pieniądze, lecz gdy wróciłam na targ, nie było ani sprzedającego, ani szafki. Do dziś nie mogę sobie darować, że jej nie kupiłam.

cdn